Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przypowieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przypowieść. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 czerwca 2013

Nie walczę, więc nie przegrywam.

- Mistrzu, wspomniałeś kiedyś że nie przegrywasz. Jak to czynisz?
- Nie walczę, więc nie przegrywam.
- W takim razie, skoro nie walczysz, również nie wygrywasz?
- Nie odczuwam potrzeby wygrywać, nie dzielę niepodzielonej Rzeczywistości na wygrywanie i przegrywanie. Biorę Życie w całości, bez osądu, bez rozróżnienia przegrany wygrany. Jedyne czego potrzebuję to KOCHAĆ.

piątek, 19 kwietnia 2013

do kogo należy niechciany prezent?



Niedaleko Tokio żył wielki samuraj. Kiedy się zestarzał, poświęcił się nauczaniu młodych buddyzmu Zen. Mówiono jednak, że pomimo podeszłego wieku był w stanie pokonać każdego przeciwnika.

Pewnego wieczoru odwiedził go młody wojownik zupełnie pozbawiony skrupułów. Był on również znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekał na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzięki wyjątkowej bystrości umysłu oceniał popełnione przez niego błędy i przypuszczał nagły kontratak. Nigdy jeszcze nie przegrał żadnej walki.

Wiele słyszał o sławie samuraja i udał się na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia własnej reputacji. Pomimo protestów swoich uczniów stary samuraj przyjął wyzwanie wojownika. Kiedy ludzie zgromadzili się na placu, młody człowiek zaczął obrażać starego nauczyciela.

Rzucał w niego kamieniami, pluł mu w twarz, obsypywał obelgami jego i jego przodków, nie przebierając w słowach. Przez wiele godzin robił wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzić samuraja z równowagi, ale starzec pozostał niewzruszony. Pod wieczór porywczy wojownik wycofał się, wycieńczony i poniżony. Uczniowie, rozgoryczeni faktem, że ich nauczyciel nie zdołał odpowiedzieć na wyzwiska i prowokacje młokosa, spytali:

- Jak mogłeś znosić takie upokorzenia? Dlaczego nie podjąłeś ryzyka, nawet gdybyś miał przegrać tę walkę? A ty nawet nie wyciągnąłeś miecza i pokazałeś się nam jako tchórz.

- Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? - spytał samuraj.

- Do darczyńcy - opowiedzieli uczniowie.

- To samo dotyczy zawiści, złości i obelg - rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie

środa, 30 stycznia 2013

owca i sakiewka


Pewien człowiek szedł droga, prowadząc na długim postronku owcę. Sprytny złodziej uciął postronek i zabrał owcę.
Kiedy nieuważny pasterz zorientował się w sytuacji, zaczął szukać swojej zguby. Po jakimś czasie zobaczył koło studni człowieka, który wyglądał na zrozpaczonego. Był to złodziej we własnej osobie, ale właściciel owcy o tym nie wiedział.
 - Co się stało?
 - Sakiewka wpadła mi do studni - odparł złodziej. - Jest w niej pięćset srebrników. Jeśli ją wydostaniesz, dam ci sto srebrnych monet.
"Kiedy jedne drzwi się zatrzasną, może się otworzyć sto innych - pomyślał nieuważny pasterz. - Owca była warta dziesięć razy mniej".
Rozebrał się i wskoczył do studni.
Tymczasem złodziej zabrał mu ubranie i odszedł.

niedziela, 2 grudnia 2012

Prawda, Dobro, Pożyteczność

W starożytnej Grecji, Sokrates (469 - 399 p.n.e.) był uważany za człowieka, który posiadł wielka mądrość i wiedzę. Pewnego dnia znajomy spotkał wielkiego filozofa i powiedział: 
- Sokratesie, wiesz, czego właśnie dowiedziałem się o Twoim uczniu? 
- Zaczekaj chwilę - odpowiedział Sokrates - zanim mi o tym powiesz, chciałbym poddać Cię małej próbie. Taki potrójny filtr, przez który przepuścimy Twoją informację. 
- Potrójny filtr? 
- Właśnie - kontynuował filozof - nim powiesz mi coś o moim uczniu, sprawdźmy te informacje pod trzema kątami. Pierwszy to PRAWDA. Czy jesteś całkowicie pewien, że to, o czym chcesz mi powiedzieć jest prawdą?
- Nie - odpowiedział znajomy - właściwie to dowiedziałem się o tym od kogoś...
- W porządku - przerwał mu Sokrates - więc nie wiesz, czy to jest prawda czy nie. Teraz drugi filtr - filtr DOBRA. Czy chcesz mi powiedzieć o tym uczniu coś dobrego?
- Nie, wręcz przeciwnie...
- W takim razie - odparł uczony - chcesz mi powiedzieć coś złego o nim, ale nie jesteś pewien czy jest to prawda. Został jeszcze ostatni filtr: filtr POŻYTECZNOŚCI. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest dla mnie pożyteczne?
- Nie, właściwie to nie...
- A więc - skonkludował Sokrates - jeśli to, o czym chcesz mi powiedzieć może nie być prawdziwe, nie jest dobre, ani nawet przydatne dla mnie, to, po co o tym w ogóle mówić? 

poniedziałek, 29 października 2012

Znalazłem. Uciekłem. Znowu zacząłem szukać.


Szukałem Boga przez wiele, wiele żywotów. Zawsze widziałem Go daleko, gdzieś pośród gwiazd. Moja tęsknota była coraz większa, wciąż szukałem i szukałem. Byłem bardzo szczęśliwy w tym poszukiwaniu, ogromnie szczęśliwy. Pewnego dnia to się zdarzyło. Znalazłem dom, w którym mieszkał Bóg. Zobaczyłem tabliczkę na drzwiach. Byłem podekscytowany i uradowany - dotarłem!  Już miałem zapukać do drzwi, ale umysł rzekł: "Zaczekaj, zastanów się. Naprawdę możesz Go tam znaleźć. Co wtedy? Jeśli On tam naprawdę jest, co zrobisz? Jak będziesz dalej żyć? Żyłeś dzięki marzeniu o nim, żyłeś marzeniem. Jesteś poszukującym, to jedyny sposób bycia jaki znasz... tylko tak potrafisz istnieć. Jeśli Go odnalazłeś będziesz mieć problem. Co wtedy zrobisz?". Naprawdę się przeraziłem. Cała radość odeszła.
Rabindranath musiał rozważyć coś bardzo, bardzo ważnego. 
Jeśli zapukam do drzwi, a On je otworzy i mnie powita, co dalej? Dokąd pójdę? Mogę znaleźć się w Jego objęciach, On może być piękny, ale na jak długo? To będzie koniec mnie, mojego świata, mojego sposobu życia, pięknego poszukiwania. Zdjąłem buty i boso zszedłem po schodach, obawiając się, że on coś usłyszy, pomyśli, że ktoś przyszedł i otworzy drzwi bez mojego pukania.
Uciekłem. Nigdy jeszcze tak szybko nie biegłem  nie oglądając się za siebie. Znowu zacząłem szukać, znowu zacząłem pytać ludzi: "Gdzie jest Bóg?". Czasem Go widzę, gdzieś daleko, w gwiazdach. Zacząłem szukać i trwam w poszukiwaniach. Teraz już wiem, gdzie On mieszka, dlatego unikam tego domu. Pójdę wszędzie  tylko nie tam.

sobota, 18 sierpnia 2012

echo


Jeden zrywał z drzewa owoce. Zobaczył go właściciel ogrodu i rzekł: "Nie boisz się Boga?"
Odparł: "A czemu mam się bać? Drzewo przecież należy do Boga, a ja jestem jego sługą. Sługa Boga je więc owoce, które należą do Niego!"
Rzekł: "Zaraz dam ci nauczkę! Przynieście sznur, przywiążcie go do drzewa i porządnie obijcie kijem!"
Krzyknął: "Nie boisz się Boga?"
Odparł: "A czemu mam się bać? Ty jesteś przecież sługą Boga, a ten kij należy do Niego. Kijem Boga obiję sługę Boga!"
Morał z tego taki, że świat jest jak góry. Wszystko to, co powiesz, dobrego bądź złego, wróci do ciebie z tych gór jak echo. A jeśli sobie myślisz: "Mówiłem pięknie, a góry dały mi brzydką odpowiedź", wiedz, że to jest niemożliwe. Czy ktoś słyszał, aby słowik śpiewał w górach, a z gór dobiegało krakanie wrony, wrzask ludzki lub rżenie osła? Jeśli tak myślisz, to bądź pewny, że to ty rżałeś jak osioł!

Dżalaloddin Rumi (Moulana)
tłum. Albert Kwiatkowski

czwartek, 9 sierpnia 2012

Piękna historia


Pewien dobry i pobożny człowiek wziął srebrny dirhem i poszedł na bazar, aby kupić coś do jedzenia.
Zobaczył dwóch mężczyzn, którzy kłócili się i popychali. Zapytał: "Dlaczego się sprzeczacie?"
Odparli: "Z powodu srebrnego dirhema."
Mężczyzna dał im swoją monetę i między nimi zapanowała zgoda. Sam zaś wrócił do domu i opowiedział swojej żonie o tym, co go spotkało.
Ta rzekła: "Słusznie postąpiłeś. Zrobiłeś dobry uczynek i udało ci się [ich pogodzić]."
A w ich domu prócz kawałka sznura nie było niczego, co można byłoby sprzedać. Mężczyzna wziął więc sznur i poszedł na bazar, aby go sprzedać i kupić coś do jedzenia. Kupca jednak nie znalazł. Gdy miał już wracać do domu, zobaczył mężczyznę, który sprzedawał rybę, lecz marna była jego ryba i dlatego nikt jej nie chciał kupić.
Rzekł: "Hadżi!* Ryby nie możesz sprzedać, a ja sznura. Może więc byśmy się wymienili?"
Po czym dał mu sznur, wziął rybę i wrócił do domu. Gdy rozkrajał rybę, z jej brzucha wypadła drogocenna perła. Zaniósł ją na bazar handlarzy drogocennymi kamieniami, a oni dali mu za nią sto tysięcy dirhemów. Mężczyzna i jego żona podziękowali Bogu i żyli jeszcze pobożniej i skromniej. Pewnego dnia jakiś żebrak stanął pod drzwiami ich domu i rzekł: "Biedny ja derwisz. Dobra pani, pomóż mi."
Kobieta popatrzyła na niego i rzekła: "Byliśmy tacy, jak ty póki Bóg nam nie pomógł. Wszystko to, co mamy, mamy dzięki Niemu. Podzielimy się więc z tobą tym, co mamy."
Po czym majątek swój podzielili na dwie równe części, z których jedną dali derwiszowi, a drugą zostawili sobie. Derwisz wziął to, co mu dali i poszedł. Wrócił jednak po chwili i rzekł: "Nie jestem żebrakiem. To Bóg mnie do was przysłał. Bóg wypróbował was i w szczęściu i w biedzie. W szczęściu podziękę waszą widział, a w biedzie wytrwałość. Na tym świecie uczynił was wolnymi, jutro zaś, na tamtym świecie, podaruje wam coś, czego jeszcze nikt nie widział, o czym jeszcze nikt nie słyszał i czego nawet serce nie przeczuwa."

znalezione na: www.literaturaperska.com